Aktualny skład zespołu:
Norbert Śliwka – wokal
Michał Laksa – gitara basowa
Marek Sajnóg – gitara, wokal
Piotr “Cyprian” Radecki – gitara
Adrian Fuchs – perkusja
Bartosz Bialik – instrumenty klawiszowe, harmonijka ustna, flet, waszbret
Magdalena Szerner – wokal
Prastare Dzieje
Zespół SAMI to grupa przyjaciół grających wspólnie od lat.
Debiutancki singiel z piosenką “Lato 2000″, który w lipcu 2000 pojawił się na playlistach rozgłośni radiowych w całej Polsce w pierwszym tygodniu grania znalazł się od razu na pierwszym miejscu listy “AirPlayChart”, tworzonej na podstawie playlist 120 stacji radiowych w Polsce. Taka sytuacja zdarzyła się po raz drugi w historii tej listy, debiut i od razu pierwsze miejsce.
Premierę debiutanckiego albumu poprzedziły 2 teledyski (do piosenek “Lato 2000″ oraz “Stokrotka to Ja” -3 miejsce na liście “AirPlayChart”) bardzo często emitowane we wszystkich telewizjach m.in. MTV, VIVA.
W kwietniu 2001 roku zespół zakwalifikował się do Konkursu Premier na Festiwalu Opolskim. Premierowe nagranie “Żółte żaglówki” zostało bardzo dobrze przyjęte przez stacje radiowe, utrzymując się na najlepszych pozycjach list przebojów.
Wyjazd do Opola okazał się podwójnym sukcesem gdyż zespół został uhonorowany Super Jedynką za “Debiut Roku”.
Na przełomie stycznia/lutego 2002 zespół nagrał drugą płytę “Dla reszty świata”. Na płycie znalazło się 12 nowych kompozycji oraz jako bonus 2 najnowsze teledyski zespołu. Pierwszym singlem z nowej płyty była piosenka “Za mało” do słów Jacka Skubikowskiego. Drugim singlem była piosenka “Oto jestem”, która zakwalifikowała zespół po raz drugi z rzędu do konkursu Premier na Festiwalu Opolskim.”
Od tej pory SAMI występowali w całej Polsce z ciekawymi aranżacjami koncertowymi swoich utworów oraz w wielu produkcjach telewizyjnych. Byli laureatami kilku znaczących festiwali, jak choćby Vena Festiwal w Łodzi.
Pod krótkiej (medialnej) przerwie zespół powitał swoich fanów utworem ZNACZEK. Na festiwalu SopotHitFestiwal 2008 organizowanym przez TVP 2 i Radio ESKA , piosenka zajęła 5 miejsce. Piosenkę można było usłyszeć w Radio ZET, ESKA i RMF FM.
Obecnie zespół kończy prace nad nową płytą, której premiera przewidziana jest na 12 marca 2010 roku. Z piosenka ZNACZEK, w konkursie organizowanym przez TVP 2 i Radio ESKA na Polski HIT LATA 2008, zespół zajął 5 miejsce. Piosenkę można było usłyszeć w Radio ZET, ESKA i RMF FM. Kolejnym singlem promującym nowa płytę będzie niezwykle optymistyczna piosenka pt „SERNIK”, bo SAMI to muzyka płynąca prosto z duszy, będąca Spontanicznym Atakiem Muzycznej Intuicji…
-
Norbert Śliwka

Fajnie mieć wokół siebie drzewa, trawę, góry, kochające osoby, godnych przyjaciół, gitarę w rękach i muzykę w sercu. Przy takim szczęściu już można życzyć tylko zdrowia…. Przez całe życie wędrowałem od Bałtyku po Karpaty osiedlając się na jakiś czas w różnych miejscach w Polsce. Mnóstwo ciekawych, czasem irracjonalnych wspomnień z tego okresu zostało mi w głowie. Od ponad 10 lat udzielam się „z różnym skutkiem” w SAMI mając z tego jeszcze większą frajdę niż na początku. Koncerty dają mi ogromną moc oddychania pełna piersią, a uśmiech oczu ludzi których spotykam – nadspodziewaną wyrozumiałość.
I będzie już tylko lepiej…
-
Michał Laksa

Bycie zwykłym waflem to fajna sprawa, aczkolwiek ktoś może tego nie lubić. Mi to pasuje. Standartowo lubię, lubię i jeszcze lubię…. Lubię rano śmigać do lasu, wtedy kiedy wszyscy jeszcze śpią, a stonce pierwszymi promieniami muska te brzozy za Skrzydłowym Polem, wiatr od lasu odurza swym zapachem. Patrzę na to wszystko, oczy ma mi rozerwać, ocieram śpika, robię 4897 skłonów i ruszam biegiem. Co się tam przeżywa, ja pierniczę. Jak ptaszek zaśpiewa na wiosnę, ten pierwszy. Albo zimą, ta cisza, puch i mróz co szczypie po gębie. Szło by godać i godać. Ale co tam, wymiękam na wymiękniono. Muzykowanie to jest to, to, to, to naprawdę to jest to. To mogę powiedzieć, że z tym muzykowaniem to jest tak, że trafia się, że ma cię rozerwać. Spotykasz się z ekipą, każdy gra coś, a tu się robi COŚ! I jak się zrobi to coś to właśnie wtedy ma cię rozerwać. I nie trzeba żadnego świństwa. Pamięta], nie bierz nigdy żadnego świństwa! To jest wspaniałe- no! jak piękne spełnienie. Co mi pozostaje (najczęściej śniąc!) jadę w Beskidy, które kocham i przenoszę góry. Uwierzysz w to? Naprawdę, bez kitu- góry z góralami, góralkami, małymi góralątkami, górskimi psami i potokami. Taki wtedy jestem Janosik. Beskidy jesienią.
Kocham dzieciary wszystkie na całym świecie, dwie moje pierdoły dodają mi tyle energii, naprawdę pozytywnej energii. Byli tacy co mnie widzieli jak szedłem wieczorem ulicą i świeciłem. Mam wspaniałych przyjaciół. Szanuję tych co byli i tych co się dopiero urodzą, tych co są też. Nienawidzę tych co byli i wszystko spieprzyli, i tych co są teraz i wszystko pieprzą- politycy i inne głupole, a o półgłówkach terrorystach nawet nie wspomnę- śmierdziele. Tyle może o sobie, urodziłem się w Małkini, w lipcu, właściwie to w drugiej połowie lipca a konkretnie siedemnastego lipca.
-
Marek Sajnóg

Zawsze marzył o tym żeby grać na bębnach. Zaczął jednak mając 11 lat… od akordeonu. Życie potoczyło się tak że, w pierwsze] kapeli miał śpiewać!!! Z czasem musiał jednak przejąć rolę gitarzysty (być może ze względu na kiepski wokal ?!!!). Pierwszy instrument to była gitara akustyczna od taty. Gitara zakręciła go na maxa i tak Już pozostało. Po dwóch latach grania w różnych kapelach, spotkał się z Michałem który szukał gitarzysty. Wtedy to zaczęło się ich wspólne granie, pod różnymi nazwami, z różnymi ludźmi aż do momentu gdy założyli SAMI.
Jego wzorem gitarowego grania i pracowitości jest Steve Vai. Poza tym słucha każdej dobrej muzyki, i lepiej nikogo nie wymieniać żeby kogoś nie pominąć. Podczas nagrywania pierwszej płyty poczuł ukłucie w sercu, kiedy pod okiem realizatora miał okazję pokręcić gałkami na stole mikserskim i samodzielnie nagrać kilka fragmentów. Od tego czasu marzy o dużym domu z własnym studio i kolekcji 120 gitar.
-
Piotr “Cyprian” Radecki

Cześć tu Piotrek, taki zwyczajny? po prostu.
Życie rzucało mnie dotychczas w różnorodne strony świata; Sosnowiec, Jelenia Góra, Katowice i znów Sosnowiec; tak więc koło się zatoczyło.
Muzykę mam w sercu od zawsze, ale od momentu, kiedy dostałem pierwszą gitarę gdy miałem 6 lat od Jana Jangi Tomaszewskiego ze słowami ?masz chłopie i graj? ? no to gram. Na początku, by gitara się nie marnowała na szafie, rodzice posłali mnie do szkoły muzycznej pierwszego stopnia, później był drugi stopień (Liceum Muzyczne im. Karola Szymanowskiego), gdzie zacząłem przygodę z tzw. muzyką rozrywkową ? o ironio ? na gitarze basowej w szkolnym big-bandzie pod kierownictwem niezapomnianego B. Steuera. To była prawdziwa szkoła ?życia?. Ciągnęło mnie jednak mocno do gitary z większą ilością strun ?. To był okres ogromnej fascynacji muzykami i zespołami takimi jak Eric Clapton, Steve Ray Vaughan, John Lee Hooker, The Beatles, Toto, Steve Lukather, Jimi Hendrix, Lynyrd Skynyrd, John Mayall i Pink Floyd. Mimo zastrzeżeń nauczyciela gitary klasycznej (że gitara elektryczna zmienia aparat wykonawczy, czy jakoś tam?) grałem na elektryku gdzie się dało.
Miałem wyjątkowe szczęście trafiając w życiu na zespoły, które pozwalały mi się rozwijać i na wspaniałych muzyków, od których czerpałem jak ze źródła.
Uwielbiam grać muzę wszelaką, od klasyki poprzez blues, rock, jazz, country aż po metal. Wiem, że łatwiej by było skupić się na jednym konkretnym, ale nie potrafię, bo w duszy mi muzyka gra.
-
Adrian Fuchs

Dla wszystkich znany jako Fux. Żywy, trochę impulsywny człowiek, ale da się lubić. Rodowity Ślązak,urodzony w Tychach. Od dziecka interesował się muzyką i postanowił sobie, że tą drogą pójdzie przez życie. W końcu jego marzenia zaczęły się pomału realizować. Jako czternastoletni chłopiec, wspólnie z Sebastianem Riedel i Sylwestrem Kramkiem założył zespół CREE i grał w nim jako perkusista do 2004r. W tym samym czasie grał też z wieloma wspaniałymi śląskimi muzykami, jak: Andrzej Urny, Leszek Winder, Jan Kyks Skrzek, Rafał Rękosiewicz , Mirosław Rzepa itp. Miał również krótkie epizody w takich zespołach jak: Ości, Patchwork, Andrzej Zieliński Band.
Zawsze inspirowała go tzw. “stara muzyka” tj: Free, Eric Clapton, The Allman Brothers Band, Jimi Hendrix, Dżem i wielu innych wspaniałych artystów. Jego mistrzem gry na perkusji był i jest Michał Giercuszkiewicz.
Poza muzyką uwielbia przyrodę. Aby odpocząć od cywilizacji i nabrać pozytywnej energii często ucieka w swoje ukochane Bieszczady. Tam ze swoimi góralskimi przyjaciółmi grywa w zespole Pszemyt.
Kontakt z grupą SAMI zaczął się dzięki zespołowi Pilar, gdzie udzielali się muzycznie Anita Sajnóg, Michał Laksa, oraz Piotr Cyprian Radecki. W końcu Michał wraz z Markiem Sajnóg zaproponowali mu współpracę w zespole SAMI, gdzie gra do dnia dzisiejszego.
-
Bartosz Bialik

Dugo by można godać? Więc krótko.
Muzyka: Bruce Springsteen (mój prawdziwy Boss), Bob Dylan, Pink Floyd, Hendrix i wszystko co związane z bluesem, im starszym tym lepszym, U2, Allmany i wiele innych, tak różnych, że zaś dugo by można godać. Z trochę innej półki ? wszelka muzyka etniczna i wszystkie odmiany folku. Wreszcie, z tej półki na samej górze, najważniejszej ? cała przestrzeń pomiędzy partitami na skrzypce solo Bacha a gigantycznymi neoromantycznymi symfoniami, pomiędzy pierwszymi średniowiecznymi chorałami i motetami a tymi utworami, które dopiero powstaną, zwana potocznie muzyką ?poważną? czy też ?klasyczną?.
Zainteresowania (poza tymi wyżej): rozległe;
Poglądy: skomplikowane (tym bardziej dugo by można godać);
Antypatie: nieistotne;
FC Barcelona: obiekt fanatycznego kultu.
Ale najbardziej ze wszystkiego to lubia z moją dziołszką Werką przemierzać (najlepiej na kołach) południowe rejony Górnego Śląska i odkrywać nowe krainy i nowe światy pod niebem śląskim i każdym innym.
To tela (na razie).
-
Magdalena Szerner

“Gdzieś między złem i dobrocią,
między racją słuszną i nie…
Gdzieś między sercem ciepłym i chłodnym,
między tym wszystkim spędzam swe dnie”
M. JakubowiczUrodziłam się, wychowałam i mieszkam w Tychach. Chociaż moją wielką pasją jest Hiszpania…Hiszpania no i oczywiście muzyka. Od wczesnych lat nie potrafiłam wysiedzieć na jednym miejscu tak więc tańczyłam “gdzie się da”! Na ludowo, potem trochę nowocześnie i klasycznie. W międzyczasie zaczęły podobać mi się instrumenty, tak więc przyszła pora na tzw. klawisz. 6 lat wysiedziałam przy pianinie, pasja została ale ja ruszyłam dalej…Niestety treningi szermierki na które zaczęłam uczęszczać nie dawały mi takiej satysfakcji jak muzyka…i tak z hali sportowej znalazłam się w garażu gdzie wspólnie z 4 kolegami przez dwa lata wyzwalaliśmy artystyczne dusze. I tak już zostało do dziś …śpiewam, śpiewam, śpiewam bo kocham to robić. Blues, jazz, rock…ale tak naprawdę muzyka nie ma dla mnie barier, jeśli wypływa z głębi duszy.Bo z muzyką jak z jedzeniem. Raz się ma apetyt na schabowego, raz na jajko, a raz trzeba zjeść to, co dają. Życzę Wam i sobie apetytu na “Samych”